Kadra Bielszowice - Kontakt
MZZ KADRA
Okręgu Rudzko-Zabrzańskiego
z siedziba przy KWK "Bielszowice"

ul. Halembska 160
41-711 Ruda Śląska

tel. (32) 242 02 21
tel. (32) 242 02 61/9 wew. 4351
Centrala automatyczna (32) 717 33 51
kadra@kadra-bielszowice.pl

Co się dzieje w "Unii Brackiej"???

Co się dzieje w

Zgodnie z zawartymi porozumieniami minął okres, po którym strony porozumienia, czyli związki zawodowe działające w Fundacji "Unia Bracka" oraz pracodawca zobowiązali się do wspólnej analizy skutków wprowadzonych uregulowań. Nasza organizacja pilnie śledziła i zbierała szereg uwag płynących od pracowników. Obserwowaliśmy również, że i zarząd fundacji wyciągał różne wnioski, co skutkowało wprowadzeniem aneksów do zawartych regulaminów wynagradzania i pracy. Mamy również nadzieję, że dokonana regulacja wynagrodzeń w grupie pielęgniarek jest wstępem do dalszych negocjacji płacowych w bieżącym roku. Z dokonanych przez nas obserwacji oraz zebranych uwag najbardziej i najszerzej krytykowanym zjawiskiem jest obniżanie, co miesiąc poziomu premii. Nie znajdujemy uzasadnienia dla tego działania i zdecydowanie będziemy domagali się unormowania tej sprawy. Niejasne są też zasady przyznawania premii za dodatkową pracę poza zakresem obowiązków. Niestety spotykamy się z sytuacja, gdzie nie można ustalić, kto i dlaczego daną premię skreślił. Taka sytuacja nie może mieć miejsca, wynagrodzenie a tym bardziej premia za dodatkowe czynności, jeżeli została wypracowana musi być wypłacona. Jeżeli ktoś z przełożonych jest innego zdania niech ma też odwagę zdanie to jasno wyrazić a nie chować się i działać z ukrycia Być może metody takie przechodzą od jednego z przedstawicieli fundatorów, lecz jak pisałem wcześniej działaniom takim zdecydowanie się sprzeciwimy i apelujemy do osób ulegających tym metodom, aby je odrzuciły i zaczęły zachowywać się zgodnie z zasadami. Wiele uwag dotyczyło też organizacji pracy. Zbyt małemu obłożeniu na niektórych stanowiskach. Najwięcej jednak uwag dotyczyło atmosfery w pracy i tzw. relacji międzyludzkich. Zwracano nam uwagę używając konkretnych nazwisk niestety z kierownictwa fundacji, że nie spełniają oczekiwań, przede wszystkim ze względów merytorycznych, co pociąga za sobą budowę niewłaściwych relacji międzyludzkich. To zawsze delikatna materia, lecz wszystkie zgłoszone uwagi przekażemy prezesowi. Otrzymywaliśmy również szereg uwag, co do nieuzasadnionego rozrostu administracji. Z naszych obserwacji widać wyraźnie, że są komórki, które słusznie wzbudzają zastrzeżenia a powiązania rodzinne, jakie się pojawiają pomiędzy decydentami a osobami zatrudnionymi w tych komórkach dają uzasadnienie stawianym zarzutom. Faktem jest nie zaprzeczalnym, że pula środków w funduszu płac przeznaczona na administrację wzrosła zdecydowanie w stosunku do innych grup zawodowych. Poruszenie tego tematu nie oznacza, że jako związek występujemy przeciw administracji. Jednakże dokonujemy obserwacji, że z szumnie zapowiadanej poprawy zatrudnienia zwłaszcza wśród lekarzy, co jest sprawą fundamentalną, najlepiej wyszło zwiększenie zatrudnienia w wspomnianej wyżej grupie. Będziemy zadawać w tej sprawie trudne pytania, bo się tego nie boimy i dla tego, że taka jest nasza rola Nie ukrywam, że otrzymujemy też szereg dziwnych informacji, które niestety znowu dotyczą panów z PZZ KADRA Jak informują nas osoby z bliskiego kręgu Trzcionki i Herwego doszło miedzy nimi do ostrego sporu. Przypomnę, Herwy jest przewodniczącym Zgromadzenia Fundatorów Fundacji "Unia Bracka" a Trzcionka przewodniczącym PZZ KADRA, która powołała Herwego na tę funkcje. Jak się dowiadujemy Trzcionce kończy się kadencja w radzie nadzorczej Narodowego Funduszu Zdrowia i zamierza zmienić na stanowisku Herwego. Ten zaś w wzajemnej uprzejmości, z której jest znany, atakuje prezesa Jarosława Stopę, który jest ponoć bardziej kolegą Trzcionki. Na pewno zaś został prezesem z rekomendacji PZZ KADRA. Jak donoszą również dobrze poinformowane kręgi Herwy i pozostali członkowie Zgromadzenia Fundatorów byli już w tej sprawie u Pani Prezes Kompanii Węglowej. Nie jesteśmy, jako związek fanami prezesa Stopy i on z wzajemnością daje nam odczuć na każdym miejscu, że też za nami nie przepada, to musimy mu oddać to, że na płaszczyźnie negocjacyjnej zachwal się przyzwoicie i po raz pierwszy w dziejach fundacji udało się zawrzeć stosunkowo korzystne dla pracowników porozumienie. Skąd, zatem takie zamieszanie. Otóż jak donoszą osoby dobrze poinformowane, jak nie wiadomo, o co chodzi to chodzi o kasę. Jeszcze kilka miesięcy temu, gdy wymienieni działacze skarżyli mnie w sądzie o to, że nazwałem ich działania podłością i draństwem ich przedstawiciel, poprzedni przewodniczący Zgromadzenia Fundatorów Krzysztof Stefanek, twierdził przed sądem, że za swoją pracę w fundacji nie pobierał wynagrodzenia Może on nie, ale, od kiedy zmienił go Herwy pojawiła się również uchwała przyznająca członkom Rady Fundacji skromne wynagrodzenie za ich ciężką pracę. W czasie, gdy my, jako związek walczyliśmy o każde 50 zł dla najniżej zarabiających w fundacji, panowie z Rady Fundacji średnio zaczęli pobierać po skromne 5000 zł miesięcznie, rocznie obciążając fundację kwotą 300 000 zł. Tak skromnie licząc dałoby to właśnie owe 50 zł podwyżki dla każdego z pracowników fundacji. Jeżeli przypomnieć, że w tym czasie Herwy organizował spotkania w przychodniach namawiając naszych członków, aby się wypisywali z naszego związku a zapisywali do organizacji spod szyldu PZZ KADRA, bo jak twierdził: "Ja teraz więcej mogę", to ocenę i nazwanie takich działań pozostawiam szanownym koleżankom i kolegom. Ze swojej strony mogę jedynie zaapelować, aby każdy sam zastanowił się, do jakiej organizacji związkowej chce należeć.

MZZ "KADRA" Okręgu Rudzko-Zabrzańskiego zawsze reprezentuje i broni interesu swoich członków oraz nie wchodzi w dziwne zakulisowe układy z pracodawcami. U nas zawsze znajdziesz pomoc i wsparcie.

Mirosław Pukas

 

Spływ Dunajcem

Spływ Dunajcem

Kolejna wycieczka zorganizowana przez nasz związek odbyła się w dniu 31 sierpnia. Na zakończenie wakacji udaliśmy się na jedną z większych atrakcji w naszych górach, czyli spływ tratwami przez malowniczy przełom Dunajca. Każdy, kto miał okazję wziąć udział w takim spływie przyzna racje, że warto polecić go każdemu, kto jeszcze tego nie doświadczył. Piękno Pienin, przez które się przypływa jest niepowtarzalne i nawet osobom odpornym na piękno przyrody zapiera dech w piersiach. Dodając do tego klimat i humor, jakim raczą wycieczkowiczów spławiający tratwy flisacy, otrzymujemy obraz szczególny w swoim rodzaju, który pozostaje na długo w pamięci i niejednokrotnie sprawia, że pragniemy powrócić w to miejsce ponownie.

 

"Murzyn" zrobił swoje, to niech się nie ogląda i spada

Ten nieco trywializujący tytuł oddaje jednak sposób myślenia i podejście do sprawy odejść na emeryturę zarówno członków zarządu Kompanii Węglowej jak również większości działaczy związkowych, którzy w dniu 22 sierpnia podpisali porozumienie wprowadzając zmiany do załącznika regulującego sprawę odpraw emerytalnych w Kompanii Węglowej. Nasza organizacja tzn. KADRA XXI Kompanii Węglowej, jako jedyna nie podpisała tego porozumienia. Dlaczego? Odpowiedź na pytanie jest zupełnie prosta i wynika z elementarnych zasad funkcjonowania związków zawodowych. My reprezentujemy interes pracowników a w pierwszym rzędzie interes naszych członków, którzy w zasadniczej części są pracownikami zatrudnionymi na stanowiskach dozoru ruchu i administracji. W ocenie naszej podpisane porozumienie wprowadza dla pracowników rozwiązania niekorzystne a forma i tryb, w jakim odbywały się negocjacje wyraźnie nosi znamiona nagonki na pracowników, którzy w dużej części są również członkami naszego związku. Takim działaniom zawsze sprzeciwialiśmy się i sprzeciwiać będziemy. O co zatem chodzi? Trzeba w końcu odważnie powiedzieć, że polityka prowadzona przez zarząd Kompanii Węglowej doprowadziła do sytuacji, w której blisko 60 tysięcy pracowników jest zagrożonych utratą miejsc pracy. To nie jest puste straszenie, lecz realne zagrożenie. Nie jest to też przerzucanie się odpowiedzialnością, gdy znajdujemy się w trudnej sytuacji. Z informacji, jakie otrzymały organizacje związkowe grozi nam na koniec roku blisko miliardowa strata. Już kilka firm współpracujących z Kompanią Węglową zgłosiło do sądu wnioski o ogłoszenie upadłości Kompanii Węglowej. Może ktoś zapytać, dlaczego stawiam zarzut zarządowi Kompanii Węglowej skoro wiadomo również o tym, że koniunktura na węgiel spadła a co za tym idzie ceny węgla i stąd problemy. Tak też tłumaczy się i zarząd. Nie zmienia to jednak faktu, że w roku minionym jak i bieżącym roku załogi kopalń nałożone na nie zadania wykonały i wykonują. To, że na zwałach pozostało w ubiegłym roku około 5 milionów ton węgla jest wynikiem działań lub ich zaniechania zarządu Kompanii. Trudno uzasadnić, dlaczego największa w Europie firma wydobywająca węgiel pozwala się wypchnąć z rynków zbytu słabszym konkurentom. Trudno też oprzeć się wrażeniu, że taka firma powinna mieć służby monitorujące zmieniającą się sytuację na rynkach węglowych i odpowiednio wcześnie przygotować się do takiej sytuacji. Przypomnę tylko, że w samej centrali Kompanii Węglowej zatrudnionych jest ponad 850 pracowników. Nie wspomnę o możliwości zlecenia takich analiz wyspecjalizowanym instytucjom. Nie będą też ukrywał, że do naszego związku napływały informacje, że w roku ubiegłym zarząd Kompanii Węglowej otrzymywał stosowne informacje, niestety nie chciano przyjąć ich do wiadomości. Mięliśmy za to huczne obchody 10-ciolecia w miesiącu lutym, gdzie słyszeliśmy jak jest świetnie, jakie zyski wypracowaliśmy w 2012 r i jakie mamy świetlane perspektywy. Jeszcze w kwietniu negocjowaliśmy wzrost wskaźnika wynagrodzeń a nagle w maju trafił nas "grom z jasnego nieba". Zaczęto nerwowo informować stronę społeczną o konieczności alokacji pracowników z kopalni Brzeszcze i kopalni Piekary na inne kopalnie. Oficjalnie przyznano się, że na zwałach zalega blisko 5 milionów ton węgla i nie ma na niego chętnych. Wyliczono także, że na koniec roku strata Kompanii Węglowej może wynieść miliard złotych. Zarząd ocknąwszy się z dotychczasowego letargu (zapewne trącony przez zaniepokojoną radę nadzorczą) podjął energiczne działania, czyli pogonił dyrekcje kopalń, aby przygotowały programy oszczędnościowe. Stronie społecznej serwowano natomiast hasła o nieodzowności alokacji pracowników z wyżej wymienionych kopalń, jako panaceum na całe zło. Sprowokowało to falę protestów zakończonych manifestacją w Brzeszczach. Strona społeczna dostrzegając powagę sytuacji w sposób rzeczowy domagała się przedstawienia całościowego programu naprawczego i wyliczenia skutków ekonomicznych proponowanych działań alokacyjnych. Pod koniec lipca strona społeczna doczekała się takich materiałów. Nie chcę być złośliwy i pastwić się nad dostarczonym materiałem, ale jak na tak potężną firmę to 17 stron większości zapełnionych tabelami pokazującymi zestawienia, jakie co miesiąc wykonują służby nie jest niczym imponującym. Cały zaś plan naprawczy opiera się na odpowiedzi na pytanie: Jak zbilansować firmę w ciągu najbliższych trzech lat przy założeniu przybliżonych do dzisiejszych cen węgla. Zadanie bardzo trudne zakładając utrzymanie niezbędnego dla utrzymania bezpieczeństwa i spełnienia zapisów prawa, poziomu zatrudnienia. W tym jednak miejscu usłyszeliśmy od członków zarządu stwierdzenie, że za te sprawy odpowiadają kierownicy ruchu zakładów górniczych. Na zadane przeze mnie pytanie czy panowie prezesi znają optymalny poziom zatrudnienia, jaki powinien być spełniony przy obecnej ilości kopalń i stawianych przed nimi zadań, zapadło milczenie i brak odpowiedzi. Jest to tym dziwniejsze, że Kompania Węglowa zleciła instytucjom naukowym takie opracowania i zapłaciła za nie ogromne pieniądze. Tak, więc jak osobiście się obawiałem odpowiedź na tak trudne zadanie okazała się banalnie prosta. Aby się zbilansować trzeba zredukować zatrudnienie o blisko 10 tysięcy pracowników zwiększając jednocześnie wydobycie i sprzedaż. To z przedstawionych propozycji jedyny pewny ruch dający zysk miliarda trzystu milionów oszczędności. Zapowiedziano również ograniczenie zatrudniania firm zewnętrznych. Jednakże z wieloletniego doświadczenia nie trzeba nikogo przekonywać, że nie jest to takie proste. Nie pewne jest też ratowanie płynności finansowej Kompanii Węglowej poprzez wypuszczenie obligacji. Pewny efekt daje pozbycie się ludzi!!! Dla zamydlenia sytuacji mówi się również, że zostanie to osiągnięte poprzez naturalne odejścia, czyli odejścia na emerytury. Tak, więc ruszono machinę restrukturyzacji, czyli emeryci muszą odejść. Usłyszeliśmy najpierw, że w nagrodę za długoletni górniczy trud, zarząd odbierze odchodzącym na emeryturę odprawy, jeżeli nie odejdą w ciągu trzech miesięcy (Hura!!!).Jak twierdził zarząd Kompanii Węglowej działanie to ma na celu wypchnięcie osób, które nabyły uprawnienia emerytalne i to często kilka lat temu. Nie jest też tajemnicą, że w zasadniczej części są to osoby dozoru lub kierownictwa kopalń a wiec często nasi członkowie. W dużej też części osoby te pracują dłużej ze względu na swoje szczególne kwalifikacje i brak możliwości zastąpienia ich przez młodszych kolegów, lub zwyczajnie ze względu na prośbę dyrekcji kopalń. Taka, bowiem była polityka kadrowa zarządu Kompanii Węglowej, za którą w pełni ponoszą odpowiedzialność (dysponujemy w tej sprawie stosownym pismem). To już jest wystarczający argument na odrzucenie takich rozwiązań gdyż osoby te w niczym nie zasłużyły na to, aby na koniec swojej pracy być w ten sposób traktowanym. Niestety zarząd Kompanii Węglowej znalazł sprzymierzeńców w forsowaniu tych pomysłów ze strony NSZZ Solidarność i WZZ Sierpień 80. Przedstawiciele tych organizacji zdecydowanie wypowiedzieli się za wypchnięciem osób nabywających uprawnienia emerytalne. Przedstawiciele Solidarności zaangażowali się w sprawę na tyle, że sami przygotowali propozycje do porozumienia i w dniu 22 sierpnia nastąpiło gwałtowne zbliżenie stanowisk przedstawicieli Solidarności i zarządu Kompanii Węglowej. W zaproponowanym porozumieniu ustalono, wzrost maksymalnej odprawy (po 30 latach) pracy do 20000 zł. Osoby, które nabyły uprawnienia emerytalne do 31 maja tego roku, aby otrzymać taką odprawę muszą odejść na emeryturą do 30 listopada. Osoby, które nabywają uprawnienia po tej dacie, aby otrzymać odprawę muszą odejść na emeryturę do 6 miesięcy od nabycia uprawnień. Osoby uprawnione muszą być powiadomione o nabyciu uprawnień, co najmniej na 90 dni przed hipotetycznym nabyciem uprawnień. Jako jedyna organizacja domagaliśmy się jednakowego traktowania wszystkich emerytów niezależnie, kiedy nabyli uprawnienia. Postawiliśmy również postulat, że jeżeli w ogóle mamy rozmawiać o zmianie zasad przy odchodzeniu na emeryturę to absolutnie nie można się wracać wstecz, że rozsądne byłoby wprowadzanie takich zmian od początku przyszłego roku. Jest to istotne chociażby ze względu na wszystkie służby kopalniane, które będą musiały porozumienie to wykonywać. Przykro to mówić, ale koledzy z Solidarności i Sierpnia 80 chyba nie dostrzegli tego problemu. Istotne byłoby to również ze względu na łatwiejsze rozliczenie funduszu wynagrodzeń. Właśnie to nierówne traktowanie pracowników oraz sposób wprowadzenia porozumienia jest kolejnym powodem, dla którego porozumienia tego nie podpisaliśmy. Tworzenie tego rodzaju zapisów, które będą służyły przez szereg lat nie może wynikać z koniunkturalnych potrzeb i mieć tak pokraczne zapisy stworzone na kolanie i podpisanych w gorączkowym pośpiechu. Kolejnym aspektem, który wcześniej słusznie podnosiła Solidarność a o którym skrzętnie zapomniała podpisując porozumienie to kwestia możliwości wypłacenia częściowego jubilata w przypadku, gdy komuś niewiele zabraknie do jego uzyskania a będzie zmuszony odejść na emeryturę, aby nie stracić odprawy. Jest to kolejny niekorzystny zapis uderzający w pracowników, którzy nierzadko zachęcani przez kierownictwo kopalń pracowali nieco dłużej i planowali właśnie odejście na emeryturę po uzyskaniu takich uprawnień. Niektórym może zabraknąć kilka dni. Nie zgadzamy się również z tezą, że zawarte porozumienie uspokoi nastroje w kopalni Brzeszcze i Piekary gdzie konfliktuje się załogę wskazując, jako winnych zaistniałej sytuacji właśnie osoby posiadające uprawnienia emerytalne. Szanowni koledzy przy przedstawionym przez zarząd Kompanii programie, alokacja planowana jest niezależnie od odejść na emeryturę Waszych starszych kolegów. Słyszymy też zapytanie czy jako związek bronimy emerytów? Odpowiedź jest prosta i tak jak w Kompanii, jako jedyny związek powiedzieliśmy, że pod takim porozumieniem się nie podpiszemy, tak i na takie pytanie odpowiadamy, że tak, bronimy wszystkich pracowników w tym też i tych, którzy nabyli uprawnienia emerytalne. Przypominamy też wszystkim, że każdy kiedyś będzie w takiej sytuacji. Czynimy to, dlatego, że tak właśnie postrzegamy rolę związków zawodowych. Pytają nas też: To, co wolicie, aby zwalniali innych, co nie maja uprawnień? W tym właśnie pytaniu dochodzimy do sedna sprawy. W tym roku, według danych dostarczonych związkom zawodowym, około 5 tyś naszych kolegów uzyska uprawnienia emerytalne. Jak poinformował nas zarząd Kompanii Węglowej do obecnej chwili odeszło na emeryturę około 2,5 tyś osób a do końca roku spodziewane jest odejście kolejnych 2 tysięcy, według posiadanych deklaracji. Tak, więc naprawdę rzecz może dotyczyć wypchnięcia kilkuset osób. Opisane wyżej działania w zderzeniu z zamierzonym efektem wydają się strzelaniem z armaty do komara. Nie przyniosą, poza propagandowym, żadnego dodatkowego efektu ekonomicznego dla Kompanii Węglowej w tym roku. Wręcz przeciwnie, zarząd zgodził się pokryć koszty, ewentualnie wypłaconych wyższych odpraw, z dodatkowych środków. To kolejny z powodów, dla którego nie podpisaliśmy tego porozumienia. Zwracam też uwagę, że dla tak chętnie wytykanych dyrektorów kopalń, którzy posiadają uprawnienia emerytalne korzystniejsza jest jednomiesięczna odprawa kodeksowa. Sami, zatem odpowiedzcie sobie na pytanie, kogo tak naprawdę dotknie to porozumienie. Podsumowując pragnę stwierdzić, że o ile mogę zrozumieć determinację zarządu Kompanii Węglowej, który ratując swoje posady i ma się różnych metod to już nie potrafię zrozumieć zachowań przedstawicieli związków zawodowych a w szczególności PZZ KADRA, którzy skupiają według wykazu największą grupę osób posiadających uprawnienia emerytalne. To, że przewodniczący Herwy opuścił salę w połowie negocjacji nie zdziwiło mnie. Przykro mi jednak, że mimo prośby skierowanej do pozostałych kolegów z PZZ KADRA, aby wsparli nasze stanowisko, postanowili takie niekorzystne porozumienie podpisać. Mam nadzieję, że precyzyjnie wyjaśniliśmy nasze stanowisko. Ocena należy do Was szanowni koledzy. Daliśmy przykład, że nie ulegamy presjom, mamy własne zdanie i nie boimy się je głośno zaprezentować. W opisanej sprawie nie jest to nasze ostatnie zdanie. Po konsultacji z prawnikami zamierzamy wprowadzane zmiany zaskarżyć.

Mirosław Pukas

 

Manifestacja w Warszawie...

Manifestacja w Warszawie...

Wielka demonstracja związków zawodowych w połowie września była już wielokrotnie pokazywana i omawiana w różnych mediach i publikacjach. Jako MZZ "KADRA" Okręgu Rudzko-Zabrzańskiego uczestniczyliśmy w manifestacji pod sztandarami własnymi oraz stworzonej przez nas Federacji Związków Zawodowych KADRA XXI. Nasz udział odbywał się w ramach najliczniejszej grupy uczestników, czyli OPZZ-tu w strukturach, którego działa Federacja. Nasz udział, choć nie stanowiliśmy może największej grupy był wyraźnie dostrzeżony. Przemówienie przewodniczącego Mirosława Dynaka zostało przyjęte owacyjnymi oklaskami przez wielotysięczne grono manifestantów. Nasza grupa zwracała także na siebie uwagę nowo zakupionymi flagami i emblematami związkowymi. Niesione przez nas transparenty wielokrotnie były obiektem zainteresowania reporterów i sprawozdawców. Nasz wkład w zaakcentowanie sprzeciwu wobec zaniechania dialogu społecznego, lekceważenia praw pracowniczych, braku działań w celu zahamowania upadku polskiej gospodarki, był zdecydowany i wyraźny. Z przykrością jednak trzeba stwierdzić, że tak potężny sprzeciw społeczny wyrażony wspólnie przez wszystkie związki zawodowe został zignorowany przez rządzących. To przykre, że nie stać rządzących, w naszej kochanej ojczyźnie na wspólny wysiłek i zaangażowanie w rozwiązywanie nabrzmiałych problemów społecznych. Przed związkami zawodowymi stoi konieczność dalszej zdeterminowanej walki o zgłaszane problemy. Zapewne będzie to działanie trudne, lecz nie zabraknie nam woli. Mam osobiście nadzieję, że gdy dojdzie do dalszych działań podobnie jak w Warszawie wszyscy członkowie związku poprą te działania i wezmą w nich czynny udział. Wszystkim, którzy uczestniczyli w manifestacji w Warszawie jeszcze raz składam serdeczne podziękowania.

Przewodniczący MZZ "KADRA" Mirosław Pukas

 

W dniu 14 września 2013 r. we wczesnych godzinach rannych Członkowie Związku Zawodowego "KADRA" JSW S.A. KWK "Budryk" wybrali się aby wziąść udział w Ogólnopolskich dniach protestu zorganizowanych przez wszystkie Centrale Związkowe OPZZ, NSZZ Solidarność i FZZ. Jechaliśmy jako Członek Federacji Związków Zawodowych KADRA XXI, która jest członkiem Ogólnopolskiego Porozumienia Związków Zawodowych. Po raz pierwszy w historii Polski po 1989 roku, odbyła się tak wielka Manifestacja zorganizowana przez wszystkie największe Centrale Związkowe, skupiające w swoich szeregach organizacje Związkowe Federacje, Międzyzakładowe i Zakładowe. Federacja Związków Zawodowych skupiająca w swoich szeregach organizacje zakładowe ZZ "KADRA" przy KWK "Ziemowit", ZZ "KADRA" ZG Janina przy PKW S.A., ZZ "KADRA" przy PKW S.A. ZG Sobieski, MZK przy KWK "Bielszowice" i ZZ "KADRA" JSW S.A. KWK "Budryk" współuczestniczyła w Manifestacji w dniu 14 września 2013r. Wyjechaliśmy wcześnie rano i do Warszawy dotarliśmy przed godziną 10:00. Wraz z organizacjami skupionymi w Ogólnopolskim Porozumieniu Związków Zawodowych zebraliśmy się pod Pałacem Kultury i Nauki. Do godziny 12:00 trwały powitania i przemowy liderów związkowych do zgromadzonych. Później wśród huku petard, dźwiękach trąbek i bębnów, ruszyliśmy ulicami Warszawy na Plac Zamkowy. Warszawiacy na całej drodze przemarszu wspierali nas, bili brawo, dziękowli, niektórzy płakali. Na Placu Zamkowym liderzy Central związkowych przemawiali do manifestantów, mówili o biedzie, bezrobociu, braku miejsc pracy dla młodych, o umowach śmieciowych a przede wszystkim o ignorowaniu społeczeństwa przez rządzących. Późnym wieczorem wróciliśmy do domów. Wszystkim kolegom związkowcom z KADRY z Budryka, Bielszowic, Janiny, Ziemowita i Sobieskiego serdeczne podziękowania za udział w Manifestacji w imieniu Federacji Związów Zawodowych KADRA XXI.

Przewodniczący FZZ KADRA XXI Mirosław Dynak

» przejdź do galerii Manifestacja w Warszawie......

 

Związek zawodowy zanurzony w biznesie: protestują przeciwko rządowi, zarabiają w państwowych kopalniach

Związek zawodowy zanurzony w biznesie: protestują przeciwko rządowi, zarabiają w państwowych kopalniach

Czy można ostro spierać się z pracodawcą i jednocześnie robić z nim milionowe interesy? - Nie można - ocenia profesor Andrzej Barczak, ekonomista z Katowic. Tymczasem tak jest w przypadku członków Porozumienia Związków Zawodowych "Kadra", którzy wybierają się do Warszawy, aby protestować przeciwko polityce rządu. A należąca do związku firma na współpracy z największą państwową spółką górniczą zarabia miliony złotych. W środę w Warszawie rozpocznie się trwająca cztery dni akcja protestacyjna. Jej uczestnicy będą się domagali m.in.: wycofania się rządu z podwyższonego wieku emerytalnego, ograniczenia stosowania "śmieciowych" umów o pracę czy też wzrostu płacy minimalnej. Organizatorami protestu są "Solidarność", OPZZ oraz Forum Związków Zawodowych. Założycielem tych ostatnich jest Porozumienie Związków Zawodowych "Kadra" z Katowic. Powstało w 1991 r. "w odpowiedzi na pilną potrzebę zabezpieczenia i obrony zarówno socjalnych i indywidualnych interesów pracowników etatu, jak i pracowników zarządzających procesami produkcyjnymi". W 2003 r. Kadra założyła firmę Karbon (mieści się pod tym samym adresem co centrala związku), która zajmuje się sprzedażą ekskluzywnych upominków górniczych, pucharów, wizytówek, kalendarzy, grawerowaniem i robotami podziemnymi. W radzie nadzorczej Karbonu zasiada Dariusz Trzcionka, przewodniczący Kadry, oraz jego zastępcy: Bogusław Studencki, Grzegorz Herwy i Krzysztof Stefanek. "Gazeta" ustaliła, że od czterech lat związkowa firma zarabia miliony na współpracy z Kompanią Węglową (KW), należącą do państwa największą górniczą spółką w Europie. KW ma 15 kopalni, zatrudnia ponad 50 tys. górników i jest największym w kraju producentem węgla kamiennego. Kilka dni temu władze spółki ujawniły jednak, że za pierwsze półrocze odnotowała ona 100 mln zł straty. Według naszych informacji Karbon wygrał kilkanaście organizowanych przez KW przetargów (kilka w konsorcjum z innymi firmami) na warte ok. 10 mln zł roboty związane z obsługą szybów wyciągowych, wymianą betonowych rur czy też czyszczeniem chodników w kopalniach. - Przy dramatycznej sytuacji finansowej Kompanii zlecanie zewnętrznym firmom prac, które mogliby wykonywać górnicy, to rozrzutność. A powierzenie tych robót spółkom należącym do związku zawodowego to nic innego jak kupowanie spokoju w kopalniach - mówi prof. Andrzej Barczak z Akademii Ekonomicznej w Katowicach. Najwięcej emocji budzą wygrane przez Karbon przetargi w kopalniach Brzeszcze i Piekary. Obie są nierentowne i kilka miesięcy temu pojawiły się nawet głosy, że trzeba je będzie zlikwidować. Kompania odrzuciła jednak ten plan i przeprowadza restrukturyzację zakładów polegającą m.in. na przenoszeniu górników do innych kopalni. Tymczasem w kopalni Brzeszcze Karbon ma zagwarantowany do końca roku kontrakt wart pół miliona złotych. Z kolei w Piekarach związkowa firma do końca września obsługuje szyby wyciągowe. Zbigniew Madej, rzecznik prasowy Kompanii Węglowej, zapewnia, że górnicza spółka nie preferuje związkowej firmy. - Karbon startował w przetargach jak wiele innych firm i wygrywał je, bo przedstawiał najlepszą ofertę. Nie mogliśmy jej odrzucić - wyjaśnia Madej. - A nie można było tych robót zlecić pracującym w kopalniach górnikom? - pytamy. - Dyrektorzy poszczególnych kopalni sami oceniali, czy załoga da radę, czy nie - wyjaśnia rzecznik KW. Dariusz Trzcionka, przewodniczący Kadry, przekonuje, że Karbon działa na rynku od wielu lat i wykonuje zlecenia także dla prywatnych spółek. - Z jednej strony jako związkowcy powinniście walczyć o prawa górników w kopalniach, a z drugiej zabieracie im pracę i robicie interesy z pracodawcą. Nie boicie się utraty wiarygodności? - pytamy. - Gdyby wszystkie firmy były takim pracodawcą jak my, to ludziom żyłoby się lepiej. I nikomu nie zabieramy roboty, bo wykonując prace specjalistyczne, tworzymy miejsca pracy. Dodatkowo odprowadzamy podatki do skarbu państwa. Czuję, że chcecie w nas uderzyć, bo szykujemy się do antyrządowego protestu - stwierdza Trzcionka. Zdaniem prof. Barczaka pokazuje to schizofreniczność sytuacji działaczy związkowych. - Nie można się spierać z pracodawcą i robić z nim interesów. Działacze wiedzą jednak, że koszula jest bliższa ciału - ironizuje ekonomista. Polska jest sygnatariuszem konwencji nr 98 podjętej przez Międzynarodową Organizację Pracy. Mówi ona o tym, że organizacje pracowników powinny korzystać ze szczególnej ochrony przed ingerencją ze strony pracodawców. Konwencja za szczególny akt takiej ingerencji uznaje finansowe wspieranie tych organizacji w celu podporządkowania ich lub kontroli.

Cały tekst: www.wyborcza.pl

 

przejdź do strony:

1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 | 10 | 11 | 12 | 13 | 14 | 15 | 16 | 17 | 18
 | 19 | 20 | 21 | 22 | 23 | 24 | 25 | 26 | 27 | 28 | 29 | 30 | 31 | 32 | 33 | 34 | 35 | 36
 | 37 | 38 | 39 | 40 | 41 | 42 | 43 | 44

 

Koło Emerytów
Konsorcjum Ochrony
Zarząd Budynków
Fundacja Unia Bracka
Jednostka obsługi
MPGK

Federacja ZW KADRA XXI

Miesięcznik KADRA XXI

Forum Związków Zawodowych

 

 
kotonski.pl - lepsza strona internetu - tworzenie stron internetowych, kreacja wizualna, poligrafia
Menu